Wysiedli z auta przed białym trzy piętrowym blokiem z poddaszem. Na dole kręciła się już grupa techników zabezpieczająca ślady opon i policjantów pilnujących żeby gapie nie zatarli śladów.
Weszli na górę, drzwi otworzył im doktor Rolins, koroner.
-Chodźcie do sypialni -wysapał, gdyż jego nadmierna tusza nie pozwalała mu na wydawanie normalnych dźwięków.
W pokoju było dość widno, smród zwłok nie doskwierał jeszcze, ponieważ zgon nastąpił niedawno. Pokój był schludny, czysty i przywodził na myśl pokój szpitalny. Przy łóżku w wazonie stały kwiaty, a obok niego kartka z życzeniami powrotu do zdrowia. Kapcie równo ułożone leżały pod łóżkiem, szlafrok przewieszony przez oparcie krzesła, w kącie mały telewizor. Angi spojrzała na mokrą plamę na podłodze, podniosła głowę i zobaczyła, że okno połaciowe było uchylone. Całą noc padało i musiało nakapać do środka.
-Czy przez to okno można wyjść na dach?-spytała.
-Po co ktoś miałby się tam przeciskać?- spytał Panini.
-Nie wiem czy i po co, ale poślij kogoś żeby to sprawdził. Odburknęła.
Na ścianie wisiało kilka zdjęć, przedstawiających prawdopodobnie rodzinę ofiary lub ją samą. Kobieta raczej mieszkała sama. Angi zatrzymała w końcu wzrok na łóżku, na którym leżała młoda kobieta, wyglądała jakby spała. Głowę miała owiniętą bandażem przesiąkniętym krwią, której stróżka zaschła jej nad prawym okiem...
-A właściwie co jej się stało i skąd przypuszczenie, że to morderstwo? -spytała Conors.
- Wczoraj widział się z nią jej prawnik, była w trakcie rozwodu. Dziś rano, gdy nie pojawiła się na rozprawie Pan Hustings dzwonił do niej, a potem zaniepokojony przyjechał tu i poprosił administratora budynku, by otworzył drzwi do jej mieszkania, no i tak ją znaleźli. Wczoraj była cała i zdrowa, już sprawdziliśmy nie była w żadnym szpitalu, ani nie wzywała pogotowia.
-Panini-powiedziała- poproś techników żeby przyjrzeli się dokładnie kwiatom i kartce i zabezpieczyli je.
-No tak, raczej mało prawdopodobne, żeby sama zrobiła sobie dziurę w głowie i jakby nigdy nic położyła się spać. Nie widać też żadnych śladów przemocy fizycznej. Zobaczymy co wykaże sekcja zwłok- rzucił Stork.
Brawo detektywie Holmes-pomyślała Angi. Lubiła Storka, kiedyś był naprawdę dobrym gliną, dzisiaj marzył już tylko o emeryturze. Już dawno dopadło go wypalenie zawodowe. Jego prostota myślenia, była czasem powalająca.
-Doktorze Rolins, zabierzcie już ciało.
-Tak jest detektywie Stork - wysapał koroner.
Angi, Stork i Panini jeszcze chwile kręcili się po mieszkaniu, po czym wyszli przed budynek i wsiedli do wozu. Panini wyciągnął paczkę papierosów i zamarł pod spojrzeniem swojej koleżanki. zapomniał już, że Angi jest wojującą przeciwniczką tytoniu.
-To podsumujmy, co mamy? Morderstwo, biała kobieta koło trzydziestki, mieszkała sama, żadnych zwierząt, brak narzędzia/narzędzi zbrodni, na pierwszy rzut oka nie widać śladów przemocy fizycznej, co może wykluczać tło seksualne lub morderstwo w afekcie. Podrzucę Was na komisariat, sprawdzicie męża tej kobiety, bo jak zrozumiałam rozwodziła się, więc mógł mieć motyw. Ja dowiem się gdzie pracowała i tam spróbuję popytać i umówię nas na sądówce, nie możemy sobie odmówić przyjemności uczestniczenia w sekcji zwłok denatki- powiedziała złośliwie.
Stork wybuchnął śmiechem, przypomniał sobie jak w zeszłym roku podczas przeszukania w jednym z domów natknęli się na zwłoki, a Panini rzygał jak przerwany kot. Potem chodził i opowiadał wszystkim, że coś mu zaszkodziło i to była zwykła niestrawność. Panini udawał, że czyta sms. Starał się nie zwracać uwagi na docinki, ale jego ego cierpiało.
Angi o 15 oddała raport, z którego nie wynikało jednak zbyt wiele. To było w piątek przed długim weekendem i wydawało się, że w związku z tym niektóre informacje są absolutnie nie do uzyskania. Udało się jedynie ustalić, że Lora Kutz, bo tak nazywała się denatka, była wczoraj w pracy, potem udała się na zakupy, a potem pojechała do domu i tam już została. Policjanci czekali na wykaz rozmów telefonicznych, z powodu jakiejś awarii systemu, otrzymają go dopiero jutro. Mąż ofiary, Dean Kutz zniknął, nikt nie wie gdzie wyjechał i na ile. Jeśli się nie zjawi po długim weekendzie, Angi złoży wniosek o pozwolenie na przeszukanie jego mieszkania.Sekcje ma przeprowadzić dr Hills jutro o 8 rano.
czwartek, 10 listopada 2011
środa, 9 listopada 2011
1.
Zadzwonił telefon. jej ciało napięło się całe jakby szykowało się do skoku. Po trzecim sygnale odebrała.
-Halo- powiedziała lekko drżącym głosem.
-Zabiję Cię Ty SUKO!-to znowu on.
Rzuciła słuchawkę. Podbiegła do gniazdka i wyrwała kabel ze ściany z takim impetem, że aż dziwne, że ściana dalej jeszcze była w tym samym miejscu. Usiadła na podłodze, podkuliła kolana pod brodę i zaczęła płakać. Deszcz bębnił w okna jej wielkiego poddasza. Gdzieś w oddali słychać było grzmoty oddalającej się burzy. Byle by tylko przetrwać do rana- pomyślała.
...
-Detektywie Conors, mam dla Pani nową sprawę. Ja idę na urlop, ale chyba sobie z tym poradzisz?!-w głosie komendanta usłyszała cień wątpliwości, ale przyzwyczaiła się do tego. Komendant nie był zły, ale uważał się za absolutnego Boga w dziedzinie rozwiązywania zagadek zbrodni. Kiedyś przed laty udało mu się rozwiązać zagadkę pewnego seryjnego mordercy, choć co poniektórzy twierdzą, że to sukces jego ówczesnego partnera, dostał awans i siedzi teraz za biurkiem jak wszechmogący i rządzi jednym z trzech komisariatów w Bluming.
-Conors, weź Storka i Panniniego i jedzcie na Trust street 25, tam już czeka na Was zespół dochodzeniowców. O 15 chcę mieć na biurku raport! - Komendant obrócił się na pięcie i podreptał do swojego pokoju. Zamknął drzwi.
Conors westchnęła ciężko, wczoraj trochę zabalowała i nie bardzo miała ochotę na dochodzenie o tak wczesnej porze, no ale cóż służba nie drużba. Podeszła do biurka ich sekretarki Mony:
-Stork i Panini u siebie?-zapytała. Mona skinęła głową.
-Wezwij ich na dół powiedz, że mamy nowe śledztwo, niech ruszą tyłki sprzed komputerów. Dziewczyny wymieniły porozumiewawczo spojrzenia i uśmiechnęły się. Wszyscy wiedzieli, że Ci dwaj najbardziej z pracy policjanta lubią te bitwy, które toczą ze sobą przez internet. Jeden w jednym pokoju, drugi tuż obok za ścianą, wielcy wodzowie regularnie posyłali ku sobie swoje wirtualne armie...
Angi, bo tak detektyw Conors miała na imię, zeszła na dół po schodach, po drodze kupiła gorącą czekoladę w automacie. Mimo, że żyła już na tym świecie 32 lata, nigdy jeszcze nie wypiła prawdziwej kawy, za to uwielbiała herbatę i wszelkie słodkości. Może dlatego nie miała tak promowanej przez wszystkie media figury modelki. Miała krągłe biodra, pupę, biust nie za duży, ale też nie na tyle mały aby nie odznaczał się pod jej żakietem, lekkie wcięcie w talii i piekielnie zgrabne wysportowane nogi. Angi lubiła swój wygląd, choć w pracy raczej jej przeszkadzał, ciągle ją oceniano przez pryzmat stereotypu "ładna i głupia". Koledzy na początku traktowali ją jako obiekt seksualny nie jak partnerkę, musiała się dużo napracować, żeby udowodnić, że oprócz pięknej buzi, blond loków do ramion i powabnego ciała ma jeszcze mózg . Angi jak nikt posiadała niezwykłą zdolność kojarzenia faktów, sklejania elementów układanki. nawet FBI prosiło ją o konsultację w kilku sprawach, a do tego miała ogromną, jak jej niebieskie oczy, intuicję kobiecą.
Conors wyszła na parking i podeszła do swojego kochanego czarnego volvo s80, widziała jak w oddali wloką się w jej kierunku Stork i Panini.
- Cześć Angi, co, znowu razem?- Carl Panini wyszczerzył do niej białe równe zęby w głupkowatym uśmiechu. Angi miała z nim dawno temu przelotny romans, do dziś się zastanawiała co ją tak zaślepiło. Popatrzyła na niego z politowaniem i powiedziała-Do wozu!
-Halo- powiedziała lekko drżącym głosem.
-Zabiję Cię Ty SUKO!-to znowu on.
Rzuciła słuchawkę. Podbiegła do gniazdka i wyrwała kabel ze ściany z takim impetem, że aż dziwne, że ściana dalej jeszcze była w tym samym miejscu. Usiadła na podłodze, podkuliła kolana pod brodę i zaczęła płakać. Deszcz bębnił w okna jej wielkiego poddasza. Gdzieś w oddali słychać było grzmoty oddalającej się burzy. Byle by tylko przetrwać do rana- pomyślała.
...
-Detektywie Conors, mam dla Pani nową sprawę. Ja idę na urlop, ale chyba sobie z tym poradzisz?!-w głosie komendanta usłyszała cień wątpliwości, ale przyzwyczaiła się do tego. Komendant nie był zły, ale uważał się za absolutnego Boga w dziedzinie rozwiązywania zagadek zbrodni. Kiedyś przed laty udało mu się rozwiązać zagadkę pewnego seryjnego mordercy, choć co poniektórzy twierdzą, że to sukces jego ówczesnego partnera, dostał awans i siedzi teraz za biurkiem jak wszechmogący i rządzi jednym z trzech komisariatów w Bluming.
-Conors, weź Storka i Panniniego i jedzcie na Trust street 25, tam już czeka na Was zespół dochodzeniowców. O 15 chcę mieć na biurku raport! - Komendant obrócił się na pięcie i podreptał do swojego pokoju. Zamknął drzwi.
Conors westchnęła ciężko, wczoraj trochę zabalowała i nie bardzo miała ochotę na dochodzenie o tak wczesnej porze, no ale cóż służba nie drużba. Podeszła do biurka ich sekretarki Mony:
-Stork i Panini u siebie?-zapytała. Mona skinęła głową.
-Wezwij ich na dół powiedz, że mamy nowe śledztwo, niech ruszą tyłki sprzed komputerów. Dziewczyny wymieniły porozumiewawczo spojrzenia i uśmiechnęły się. Wszyscy wiedzieli, że Ci dwaj najbardziej z pracy policjanta lubią te bitwy, które toczą ze sobą przez internet. Jeden w jednym pokoju, drugi tuż obok za ścianą, wielcy wodzowie regularnie posyłali ku sobie swoje wirtualne armie...
Angi, bo tak detektyw Conors miała na imię, zeszła na dół po schodach, po drodze kupiła gorącą czekoladę w automacie. Mimo, że żyła już na tym świecie 32 lata, nigdy jeszcze nie wypiła prawdziwej kawy, za to uwielbiała herbatę i wszelkie słodkości. Może dlatego nie miała tak promowanej przez wszystkie media figury modelki. Miała krągłe biodra, pupę, biust nie za duży, ale też nie na tyle mały aby nie odznaczał się pod jej żakietem, lekkie wcięcie w talii i piekielnie zgrabne wysportowane nogi. Angi lubiła swój wygląd, choć w pracy raczej jej przeszkadzał, ciągle ją oceniano przez pryzmat stereotypu "ładna i głupia". Koledzy na początku traktowali ją jako obiekt seksualny nie jak partnerkę, musiała się dużo napracować, żeby udowodnić, że oprócz pięknej buzi, blond loków do ramion i powabnego ciała ma jeszcze mózg . Angi jak nikt posiadała niezwykłą zdolność kojarzenia faktów, sklejania elementów układanki. nawet FBI prosiło ją o konsultację w kilku sprawach, a do tego miała ogromną, jak jej niebieskie oczy, intuicję kobiecą.
Conors wyszła na parking i podeszła do swojego kochanego czarnego volvo s80, widziała jak w oddali wloką się w jej kierunku Stork i Panini.
- Cześć Angi, co, znowu razem?- Carl Panini wyszczerzył do niej białe równe zęby w głupkowatym uśmiechu. Angi miała z nim dawno temu przelotny romans, do dziś się zastanawiała co ją tak zaślepiło. Popatrzyła na niego z politowaniem i powiedziała-Do wozu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)