Opętani
poniedziałek, 22 października 2012
4
Elisabeth szła spokojniej do domu. Zbliżała się godzina 17. Nie spieszyła się. Rozmyślała o swojej potajemnej schadzce w pracy z kolegą z trzeciego piętra. Myślenie o tym przyprawiało ją o zawrót głowy. Widywała Toma już niemal od 4 latach, czyli od początku swojej pracy w Tribute Magazine. Każdego dnia mijali się na schodach przeciwpożarowych, którymi oboje schodzili na parking. Eli, tak mówili do niej przyjaciele, któregoś dnia ze zdziwieniem odkryła, że zaczyna czekać na te spotkania, zaczęła coraz śmielej i zuchwalej patrzeć na Toma. On też coraz częściej zwalniał gdy ją widział jakby chciał po prostu dłużej z nią pobyć, poprzyglądać się jej. Obydwoje polubili tą gierkę i oboje czuli to narastające między nimi pozytywne napięcie. Dzisiaj Eli wychodząc z domu ubrała pończochy, krótką szarą spódniczkę i obcisły żółty sweterek, no i obowiązkowo czarne wysokie szpilki. Wyglądała naprawdę seksi. Gdy wychodziła po pracy na parking, nigdzie nie spotkała Toma. Otworzyła drzwi z tyłu swojego samochodu i pochyliła się, żeby wrzucić tam swoje rzeczy. Nagle ktoś złapał ją w pół od tyłu i delikatnie popchnął na tylną kanapę. Serce waliło jej niemiłosiernie szybko, ale nie krzyczała. Wiedziała już kto to jest, rozpoznała go po zapachu perfum. Mogła by przysiąc, że tylko jeden facet w tym budynku tak pachnie.Czekała niecierpliwie co stanie się dalej. Tom popchnął ją jeszcze głębie, następnie odwrócił na plecy i namiętnie pocałował w usta, potem złapał zębami za jedną, a później za drugą pończochę i zsunął je trochę niżej. Elizabeth z podniecenia, aż cała dygotała, zamknęła oczy i czekała, jednocześnie błądząc dłońmi po ciele swojego tajemniczego kochanka. Chwilę później poczuła jego miękkie, ciepłe ręce na swoich piersiach i jego lędzwia między swoimi udami. Potem, w zasadzie nie pamięta już zbyt wiele poza błogostanem jaki pozostał jej aż do teraz. Szła i uśmiechała się sama do siebie. Czuła się jak pijak, któremu w upojeniu alkoholowym urywa się film, tylko, że jej upojenie było znacznie milsze i nie zamierzała po nim mieć kaca. Eli była tak zajęta rozmyślaniem, że w pierwszej chili przeszła obok swojego domu i poszła dalej. Zatrzymała się, wróciła, podeszła do drzwi i weszła do środka. Nagle wszystko jej zawirowało i poczuła, że spada w przepaść. Tym razem bała się okropnie , bo miała przeczucie, że z tej przepaść już się nie wydostanie. Chciała krzyczeć, ale czuła, że słowa jej więzną w gardle, wydała z siebie tylko jakiś dziwny bulgot i nagle cisza i ciemność. Wszystko się urwało.
piątek, 19 października 2012
3.
Angi zwlokła się rano z łóżka, potym jak wyobrażała sobie jak ciska budzikiem o ścianę. Zastanawiała się przez chwilę w co się ubrać, nie chciała żeby jej ulubione ciuchy nasiąknęły zapachem rozkładu. Swoją drogą lubiła ten zapach, o ile w ogóle można go lubić, budził w niej niezdrową ekscytację. Być może dlatego, że wiązał się z zagadką, a Angi uwielbiała zagadki.Sekcja rozpoczęła się równo o ósmej. Dr Hills była bardzo skrupulatna i dokładna w tej jak i w każdej innej materii. Conors wpadła do sali sekcyjnej o 8.04, weszła cicho i pomału zbliżała się do stołu. Stork i Panini wpatrywali się w podłogę, zdawali się jej nie zauważać. Stanęła obok nich i słuchała w skupieniu analizy lekarki sądowej.
Denatka przed zdarzeniem była w dobrej kondycji zdrowotnej, na ciele nie było widać żadnych śladów walki, oprócz śladów po więzach na przegubach nadgarstków i kostek.
-Pobrałam krew do testów toksykologicznych. Myślę, że ofierze wstrzyknięto jakiś środek paraliżujący. Wskazywał by na to ślad za uchem na szyi -powiedziała Hills. Co do rany na głowie ze względu na jej charakter poprosiłam o konsultacje neurochirurga dr Barowsa ze Szpitala Kenzington.
Angi dopiero teraz podniosła wzrok znad ciała i zobaczyła go, szczupłego, zielonookiego, wysportowanego bruneta -mój typ pomyślała.
Doktorze proszę o krótki wykład na temat tej rany.
Hmm...rana ta, to właściwie nie rana yyy to znaczy rana tylko nie w tym sensie. Chodzi o to, że to co widzicie tutaj na głowie wygląda jak efekt pracy jakiegoś chirurga. Cięcia może nie są zbyt precyzyjne, są zadane niewątpliwie skalpelem, ale czaszkę otworzył ktoś, kto przynajmniej dużo poczytał na ten temat i kilka razy robił juz coś takiego wcześniej. Kraniotomia to płatowe szerokie otwarcie czaszki z mozliwością przywrócenia kości po zabiegu. Sprawca otworzył czaszkę, pociął skalpelem mózg, następnie ją zamknął. Dr Hills, możemy zobaczyć te nacięcia bliżej - mówiąc to Barrows spojrzał w kierunku Angi, ich spojrzenia na krótką chwilę się spotkały.
Już daję na powiększenie doktorze -odpowiedziała.
-To wygląda jak coś, tylko nie wiem co?! - powiedział Stork podekscytowany całą sprawą.
- Jakaś gwiazda? A może to tylko nasza wyobraźnia? Może to jest...wszyscy wpatrywali się w galaretowatą szarą masę...-pentagram! -krzyknął Panini.
Tak pentagram, powiedziała Hills. O co tu chodzi? To jakaś ofiara szatanistów? A może dziecko Rosemary? Angi popatrzyła zdziwiona na koleżankę. Sekcja trwała jeszcze godzinę. Dr Barrows zmył się nawet nie wiadomo kiedy, podobno miał dyżur i musiał lecieć do zabiegu.
Detektywi wrócili do biura, gdzie czekali na raport z autopsji.
Denatka przed zdarzeniem była w dobrej kondycji zdrowotnej, na ciele nie było widać żadnych śladów walki, oprócz śladów po więzach na przegubach nadgarstków i kostek.
-Pobrałam krew do testów toksykologicznych. Myślę, że ofierze wstrzyknięto jakiś środek paraliżujący. Wskazywał by na to ślad za uchem na szyi -powiedziała Hills. Co do rany na głowie ze względu na jej charakter poprosiłam o konsultacje neurochirurga dr Barowsa ze Szpitala Kenzington.
Angi dopiero teraz podniosła wzrok znad ciała i zobaczyła go, szczupłego, zielonookiego, wysportowanego bruneta -mój typ pomyślała.
Doktorze proszę o krótki wykład na temat tej rany.
Hmm...rana ta, to właściwie nie rana yyy to znaczy rana tylko nie w tym sensie. Chodzi o to, że to co widzicie tutaj na głowie wygląda jak efekt pracy jakiegoś chirurga. Cięcia może nie są zbyt precyzyjne, są zadane niewątpliwie skalpelem, ale czaszkę otworzył ktoś, kto przynajmniej dużo poczytał na ten temat i kilka razy robił juz coś takiego wcześniej. Kraniotomia to płatowe szerokie otwarcie czaszki z mozliwością przywrócenia kości po zabiegu. Sprawca otworzył czaszkę, pociął skalpelem mózg, następnie ją zamknął. Dr Hills, możemy zobaczyć te nacięcia bliżej - mówiąc to Barrows spojrzał w kierunku Angi, ich spojrzenia na krótką chwilę się spotkały.
Już daję na powiększenie doktorze -odpowiedziała.
-To wygląda jak coś, tylko nie wiem co?! - powiedział Stork podekscytowany całą sprawą.
- Jakaś gwiazda? A może to tylko nasza wyobraźnia? Może to jest...wszyscy wpatrywali się w galaretowatą szarą masę...-pentagram! -krzyknął Panini.
Tak pentagram, powiedziała Hills. O co tu chodzi? To jakaś ofiara szatanistów? A może dziecko Rosemary? Angi popatrzyła zdziwiona na koleżankę. Sekcja trwała jeszcze godzinę. Dr Barrows zmył się nawet nie wiadomo kiedy, podobno miał dyżur i musiał lecieć do zabiegu.
Detektywi wrócili do biura, gdzie czekali na raport z autopsji.
czwartek, 10 listopada 2011
2.
Wysiedli z auta przed białym trzy piętrowym blokiem z poddaszem. Na dole kręciła się już grupa techników zabezpieczająca ślady opon i policjantów pilnujących żeby gapie nie zatarli śladów.
Weszli na górę, drzwi otworzył im doktor Rolins, koroner.
-Chodźcie do sypialni -wysapał, gdyż jego nadmierna tusza nie pozwalała mu na wydawanie normalnych dźwięków.
W pokoju było dość widno, smród zwłok nie doskwierał jeszcze, ponieważ zgon nastąpił niedawno. Pokój był schludny, czysty i przywodził na myśl pokój szpitalny. Przy łóżku w wazonie stały kwiaty, a obok niego kartka z życzeniami powrotu do zdrowia. Kapcie równo ułożone leżały pod łóżkiem, szlafrok przewieszony przez oparcie krzesła, w kącie mały telewizor. Angi spojrzała na mokrą plamę na podłodze, podniosła głowę i zobaczyła, że okno połaciowe było uchylone. Całą noc padało i musiało nakapać do środka.
-Czy przez to okno można wyjść na dach?-spytała.
-Po co ktoś miałby się tam przeciskać?- spytał Panini.
-Nie wiem czy i po co, ale poślij kogoś żeby to sprawdził. Odburknęła.
Na ścianie wisiało kilka zdjęć, przedstawiających prawdopodobnie rodzinę ofiary lub ją samą. Kobieta raczej mieszkała sama. Angi zatrzymała w końcu wzrok na łóżku, na którym leżała młoda kobieta, wyglądała jakby spała. Głowę miała owiniętą bandażem przesiąkniętym krwią, której stróżka zaschła jej nad prawym okiem...
-A właściwie co jej się stało i skąd przypuszczenie, że to morderstwo? -spytała Conors.
- Wczoraj widział się z nią jej prawnik, była w trakcie rozwodu. Dziś rano, gdy nie pojawiła się na rozprawie Pan Hustings dzwonił do niej, a potem zaniepokojony przyjechał tu i poprosił administratora budynku, by otworzył drzwi do jej mieszkania, no i tak ją znaleźli. Wczoraj była cała i zdrowa, już sprawdziliśmy nie była w żadnym szpitalu, ani nie wzywała pogotowia.
-Panini-powiedziała- poproś techników żeby przyjrzeli się dokładnie kwiatom i kartce i zabezpieczyli je.
-No tak, raczej mało prawdopodobne, żeby sama zrobiła sobie dziurę w głowie i jakby nigdy nic położyła się spać. Nie widać też żadnych śladów przemocy fizycznej. Zobaczymy co wykaże sekcja zwłok- rzucił Stork.
Brawo detektywie Holmes-pomyślała Angi. Lubiła Storka, kiedyś był naprawdę dobrym gliną, dzisiaj marzył już tylko o emeryturze. Już dawno dopadło go wypalenie zawodowe. Jego prostota myślenia, była czasem powalająca.
-Doktorze Rolins, zabierzcie już ciało.
-Tak jest detektywie Stork - wysapał koroner.
Angi, Stork i Panini jeszcze chwile kręcili się po mieszkaniu, po czym wyszli przed budynek i wsiedli do wozu. Panini wyciągnął paczkę papierosów i zamarł pod spojrzeniem swojej koleżanki. zapomniał już, że Angi jest wojującą przeciwniczką tytoniu.
-To podsumujmy, co mamy? Morderstwo, biała kobieta koło trzydziestki, mieszkała sama, żadnych zwierząt, brak narzędzia/narzędzi zbrodni, na pierwszy rzut oka nie widać śladów przemocy fizycznej, co może wykluczać tło seksualne lub morderstwo w afekcie. Podrzucę Was na komisariat, sprawdzicie męża tej kobiety, bo jak zrozumiałam rozwodziła się, więc mógł mieć motyw. Ja dowiem się gdzie pracowała i tam spróbuję popytać i umówię nas na sądówce, nie możemy sobie odmówić przyjemności uczestniczenia w sekcji zwłok denatki- powiedziała złośliwie.
Stork wybuchnął śmiechem, przypomniał sobie jak w zeszłym roku podczas przeszukania w jednym z domów natknęli się na zwłoki, a Panini rzygał jak przerwany kot. Potem chodził i opowiadał wszystkim, że coś mu zaszkodziło i to była zwykła niestrawność. Panini udawał, że czyta sms. Starał się nie zwracać uwagi na docinki, ale jego ego cierpiało.
Angi o 15 oddała raport, z którego nie wynikało jednak zbyt wiele. To było w piątek przed długim weekendem i wydawało się, że w związku z tym niektóre informacje są absolutnie nie do uzyskania. Udało się jedynie ustalić, że Lora Kutz, bo tak nazywała się denatka, była wczoraj w pracy, potem udała się na zakupy, a potem pojechała do domu i tam już została. Policjanci czekali na wykaz rozmów telefonicznych, z powodu jakiejś awarii systemu, otrzymają go dopiero jutro. Mąż ofiary, Dean Kutz zniknął, nikt nie wie gdzie wyjechał i na ile. Jeśli się nie zjawi po długim weekendzie, Angi złoży wniosek o pozwolenie na przeszukanie jego mieszkania.Sekcje ma przeprowadzić dr Hills jutro o 8 rano.
Weszli na górę, drzwi otworzył im doktor Rolins, koroner.
-Chodźcie do sypialni -wysapał, gdyż jego nadmierna tusza nie pozwalała mu na wydawanie normalnych dźwięków.
W pokoju było dość widno, smród zwłok nie doskwierał jeszcze, ponieważ zgon nastąpił niedawno. Pokój był schludny, czysty i przywodził na myśl pokój szpitalny. Przy łóżku w wazonie stały kwiaty, a obok niego kartka z życzeniami powrotu do zdrowia. Kapcie równo ułożone leżały pod łóżkiem, szlafrok przewieszony przez oparcie krzesła, w kącie mały telewizor. Angi spojrzała na mokrą plamę na podłodze, podniosła głowę i zobaczyła, że okno połaciowe było uchylone. Całą noc padało i musiało nakapać do środka.
-Czy przez to okno można wyjść na dach?-spytała.
-Po co ktoś miałby się tam przeciskać?- spytał Panini.
-Nie wiem czy i po co, ale poślij kogoś żeby to sprawdził. Odburknęła.
Na ścianie wisiało kilka zdjęć, przedstawiających prawdopodobnie rodzinę ofiary lub ją samą. Kobieta raczej mieszkała sama. Angi zatrzymała w końcu wzrok na łóżku, na którym leżała młoda kobieta, wyglądała jakby spała. Głowę miała owiniętą bandażem przesiąkniętym krwią, której stróżka zaschła jej nad prawym okiem...
-A właściwie co jej się stało i skąd przypuszczenie, że to morderstwo? -spytała Conors.
- Wczoraj widział się z nią jej prawnik, była w trakcie rozwodu. Dziś rano, gdy nie pojawiła się na rozprawie Pan Hustings dzwonił do niej, a potem zaniepokojony przyjechał tu i poprosił administratora budynku, by otworzył drzwi do jej mieszkania, no i tak ją znaleźli. Wczoraj była cała i zdrowa, już sprawdziliśmy nie była w żadnym szpitalu, ani nie wzywała pogotowia.
-Panini-powiedziała- poproś techników żeby przyjrzeli się dokładnie kwiatom i kartce i zabezpieczyli je.
-No tak, raczej mało prawdopodobne, żeby sama zrobiła sobie dziurę w głowie i jakby nigdy nic położyła się spać. Nie widać też żadnych śladów przemocy fizycznej. Zobaczymy co wykaże sekcja zwłok- rzucił Stork.
Brawo detektywie Holmes-pomyślała Angi. Lubiła Storka, kiedyś był naprawdę dobrym gliną, dzisiaj marzył już tylko o emeryturze. Już dawno dopadło go wypalenie zawodowe. Jego prostota myślenia, była czasem powalająca.
-Doktorze Rolins, zabierzcie już ciało.
-Tak jest detektywie Stork - wysapał koroner.
Angi, Stork i Panini jeszcze chwile kręcili się po mieszkaniu, po czym wyszli przed budynek i wsiedli do wozu. Panini wyciągnął paczkę papierosów i zamarł pod spojrzeniem swojej koleżanki. zapomniał już, że Angi jest wojującą przeciwniczką tytoniu.
-To podsumujmy, co mamy? Morderstwo, biała kobieta koło trzydziestki, mieszkała sama, żadnych zwierząt, brak narzędzia/narzędzi zbrodni, na pierwszy rzut oka nie widać śladów przemocy fizycznej, co może wykluczać tło seksualne lub morderstwo w afekcie. Podrzucę Was na komisariat, sprawdzicie męża tej kobiety, bo jak zrozumiałam rozwodziła się, więc mógł mieć motyw. Ja dowiem się gdzie pracowała i tam spróbuję popytać i umówię nas na sądówce, nie możemy sobie odmówić przyjemności uczestniczenia w sekcji zwłok denatki- powiedziała złośliwie.
Stork wybuchnął śmiechem, przypomniał sobie jak w zeszłym roku podczas przeszukania w jednym z domów natknęli się na zwłoki, a Panini rzygał jak przerwany kot. Potem chodził i opowiadał wszystkim, że coś mu zaszkodziło i to była zwykła niestrawność. Panini udawał, że czyta sms. Starał się nie zwracać uwagi na docinki, ale jego ego cierpiało.
Angi o 15 oddała raport, z którego nie wynikało jednak zbyt wiele. To było w piątek przed długim weekendem i wydawało się, że w związku z tym niektóre informacje są absolutnie nie do uzyskania. Udało się jedynie ustalić, że Lora Kutz, bo tak nazywała się denatka, była wczoraj w pracy, potem udała się na zakupy, a potem pojechała do domu i tam już została. Policjanci czekali na wykaz rozmów telefonicznych, z powodu jakiejś awarii systemu, otrzymają go dopiero jutro. Mąż ofiary, Dean Kutz zniknął, nikt nie wie gdzie wyjechał i na ile. Jeśli się nie zjawi po długim weekendzie, Angi złoży wniosek o pozwolenie na przeszukanie jego mieszkania.Sekcje ma przeprowadzić dr Hills jutro o 8 rano.
środa, 9 listopada 2011
1.
Zadzwonił telefon. jej ciało napięło się całe jakby szykowało się do skoku. Po trzecim sygnale odebrała.
-Halo- powiedziała lekko drżącym głosem.
-Zabiję Cię Ty SUKO!-to znowu on.
Rzuciła słuchawkę. Podbiegła do gniazdka i wyrwała kabel ze ściany z takim impetem, że aż dziwne, że ściana dalej jeszcze była w tym samym miejscu. Usiadła na podłodze, podkuliła kolana pod brodę i zaczęła płakać. Deszcz bębnił w okna jej wielkiego poddasza. Gdzieś w oddali słychać było grzmoty oddalającej się burzy. Byle by tylko przetrwać do rana- pomyślała.
...
-Detektywie Conors, mam dla Pani nową sprawę. Ja idę na urlop, ale chyba sobie z tym poradzisz?!-w głosie komendanta usłyszała cień wątpliwości, ale przyzwyczaiła się do tego. Komendant nie był zły, ale uważał się za absolutnego Boga w dziedzinie rozwiązywania zagadek zbrodni. Kiedyś przed laty udało mu się rozwiązać zagadkę pewnego seryjnego mordercy, choć co poniektórzy twierdzą, że to sukces jego ówczesnego partnera, dostał awans i siedzi teraz za biurkiem jak wszechmogący i rządzi jednym z trzech komisariatów w Bluming.
-Conors, weź Storka i Panniniego i jedzcie na Trust street 25, tam już czeka na Was zespół dochodzeniowców. O 15 chcę mieć na biurku raport! - Komendant obrócił się na pięcie i podreptał do swojego pokoju. Zamknął drzwi.
Conors westchnęła ciężko, wczoraj trochę zabalowała i nie bardzo miała ochotę na dochodzenie o tak wczesnej porze, no ale cóż służba nie drużba. Podeszła do biurka ich sekretarki Mony:
-Stork i Panini u siebie?-zapytała. Mona skinęła głową.
-Wezwij ich na dół powiedz, że mamy nowe śledztwo, niech ruszą tyłki sprzed komputerów. Dziewczyny wymieniły porozumiewawczo spojrzenia i uśmiechnęły się. Wszyscy wiedzieli, że Ci dwaj najbardziej z pracy policjanta lubią te bitwy, które toczą ze sobą przez internet. Jeden w jednym pokoju, drugi tuż obok za ścianą, wielcy wodzowie regularnie posyłali ku sobie swoje wirtualne armie...
Angi, bo tak detektyw Conors miała na imię, zeszła na dół po schodach, po drodze kupiła gorącą czekoladę w automacie. Mimo, że żyła już na tym świecie 32 lata, nigdy jeszcze nie wypiła prawdziwej kawy, za to uwielbiała herbatę i wszelkie słodkości. Może dlatego nie miała tak promowanej przez wszystkie media figury modelki. Miała krągłe biodra, pupę, biust nie za duży, ale też nie na tyle mały aby nie odznaczał się pod jej żakietem, lekkie wcięcie w talii i piekielnie zgrabne wysportowane nogi. Angi lubiła swój wygląd, choć w pracy raczej jej przeszkadzał, ciągle ją oceniano przez pryzmat stereotypu "ładna i głupia". Koledzy na początku traktowali ją jako obiekt seksualny nie jak partnerkę, musiała się dużo napracować, żeby udowodnić, że oprócz pięknej buzi, blond loków do ramion i powabnego ciała ma jeszcze mózg . Angi jak nikt posiadała niezwykłą zdolność kojarzenia faktów, sklejania elementów układanki. nawet FBI prosiło ją o konsultację w kilku sprawach, a do tego miała ogromną, jak jej niebieskie oczy, intuicję kobiecą.
Conors wyszła na parking i podeszła do swojego kochanego czarnego volvo s80, widziała jak w oddali wloką się w jej kierunku Stork i Panini.
- Cześć Angi, co, znowu razem?- Carl Panini wyszczerzył do niej białe równe zęby w głupkowatym uśmiechu. Angi miała z nim dawno temu przelotny romans, do dziś się zastanawiała co ją tak zaślepiło. Popatrzyła na niego z politowaniem i powiedziała-Do wozu!
-Halo- powiedziała lekko drżącym głosem.
-Zabiję Cię Ty SUKO!-to znowu on.
Rzuciła słuchawkę. Podbiegła do gniazdka i wyrwała kabel ze ściany z takim impetem, że aż dziwne, że ściana dalej jeszcze była w tym samym miejscu. Usiadła na podłodze, podkuliła kolana pod brodę i zaczęła płakać. Deszcz bębnił w okna jej wielkiego poddasza. Gdzieś w oddali słychać było grzmoty oddalającej się burzy. Byle by tylko przetrwać do rana- pomyślała.
...
-Detektywie Conors, mam dla Pani nową sprawę. Ja idę na urlop, ale chyba sobie z tym poradzisz?!-w głosie komendanta usłyszała cień wątpliwości, ale przyzwyczaiła się do tego. Komendant nie był zły, ale uważał się za absolutnego Boga w dziedzinie rozwiązywania zagadek zbrodni. Kiedyś przed laty udało mu się rozwiązać zagadkę pewnego seryjnego mordercy, choć co poniektórzy twierdzą, że to sukces jego ówczesnego partnera, dostał awans i siedzi teraz za biurkiem jak wszechmogący i rządzi jednym z trzech komisariatów w Bluming.
-Conors, weź Storka i Panniniego i jedzcie na Trust street 25, tam już czeka na Was zespół dochodzeniowców. O 15 chcę mieć na biurku raport! - Komendant obrócił się na pięcie i podreptał do swojego pokoju. Zamknął drzwi.
Conors westchnęła ciężko, wczoraj trochę zabalowała i nie bardzo miała ochotę na dochodzenie o tak wczesnej porze, no ale cóż służba nie drużba. Podeszła do biurka ich sekretarki Mony:
-Stork i Panini u siebie?-zapytała. Mona skinęła głową.
-Wezwij ich na dół powiedz, że mamy nowe śledztwo, niech ruszą tyłki sprzed komputerów. Dziewczyny wymieniły porozumiewawczo spojrzenia i uśmiechnęły się. Wszyscy wiedzieli, że Ci dwaj najbardziej z pracy policjanta lubią te bitwy, które toczą ze sobą przez internet. Jeden w jednym pokoju, drugi tuż obok za ścianą, wielcy wodzowie regularnie posyłali ku sobie swoje wirtualne armie...
Angi, bo tak detektyw Conors miała na imię, zeszła na dół po schodach, po drodze kupiła gorącą czekoladę w automacie. Mimo, że żyła już na tym świecie 32 lata, nigdy jeszcze nie wypiła prawdziwej kawy, za to uwielbiała herbatę i wszelkie słodkości. Może dlatego nie miała tak promowanej przez wszystkie media figury modelki. Miała krągłe biodra, pupę, biust nie za duży, ale też nie na tyle mały aby nie odznaczał się pod jej żakietem, lekkie wcięcie w talii i piekielnie zgrabne wysportowane nogi. Angi lubiła swój wygląd, choć w pracy raczej jej przeszkadzał, ciągle ją oceniano przez pryzmat stereotypu "ładna i głupia". Koledzy na początku traktowali ją jako obiekt seksualny nie jak partnerkę, musiała się dużo napracować, żeby udowodnić, że oprócz pięknej buzi, blond loków do ramion i powabnego ciała ma jeszcze mózg . Angi jak nikt posiadała niezwykłą zdolność kojarzenia faktów, sklejania elementów układanki. nawet FBI prosiło ją o konsultację w kilku sprawach, a do tego miała ogromną, jak jej niebieskie oczy, intuicję kobiecą.
Conors wyszła na parking i podeszła do swojego kochanego czarnego volvo s80, widziała jak w oddali wloką się w jej kierunku Stork i Panini.
- Cześć Angi, co, znowu razem?- Carl Panini wyszczerzył do niej białe równe zęby w głupkowatym uśmiechu. Angi miała z nim dawno temu przelotny romans, do dziś się zastanawiała co ją tak zaślepiło. Popatrzyła na niego z politowaniem i powiedziała-Do wozu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)